Salon kosmetyczny a zakupy grupowe – część 2

Temat zakupów grupowych poruszaliśmy w naszym portalu ponad rok temu. Niesłabnąca popularność tego modelu zakupowego skłania nas do powrotu do tego wciąż gorącego tematu i dodania kilku kolejnych uwag, które mogą okazać się pomocne dla osób, które rozważają promocję salonu za pośrednictwem tego typu portali.

Początki zakupów grupowych w Polsce

Pierwszym portalem, który odniósł w Polsce gigantyczny sukces był Groupon. Nie trzeba było długo czekać, aby w kolejce po zorientowanego na promocję klienta stanęły kolejne portale – głównym konkurentem dla Groupona stał się wkrótce Gruper. Choć ten pierwszy znany jest z najwyższej sprzedaży kuponów i największej liczby różnorodnych ofert, coraz większa liczba firm szuka alternatywnych sposobów promocji w ramach systemu zakupów grupowych. Główną przyczyną są wysokie prowizje grupowych gigantów, sięgające 50% ceny sprzedawanego kuponu. Czy promocja okupiona tak wysoką prowizją może się opłacać? Każdy musi we własnym zakresie odpowiedzieć sobie na to pytanie. Już w poprzednim artykule na ten temat podkreślaliśmy, że zakupów grupowych nie należy traktować jako sposobu na zarobek, a jako metodę promocji. Nietrudno bowiem zauważyć, że jeśli za pośrednictwem któregoś z powyższych portali sprzedamy z 50% rabatem usługę, której pierwotna cena wynosiła 100 zł, to salon otrzyma z tego tylko 25 zł. Taki ułamek pierwotnej ceny nie zawsze pokryje koszt materiałów i kosmetyków, nie mówiąc już o wynagrodzeniu pracownika i zapłaceniu rachunków.

Skutki popularności zakupów grupowych dla usług kosmetycznych

Nie da się ukryć, że model zakupów grupowych w ciągu niespełna dwóch lat spowodował wielkie zmiany w branży kosmetycznej. Do salonu trafił nowy typ klientki – nowy jednak tylko z nazwy, bo tak naprawdę w innych branżach typ ten znany jest od dawna. Jest to klientka korzystająca tylko z promocyjnych ofert i wyprzedaży, która nie skorzysta ponownie z oferty po standardowej cenie. Portale zakupów grupowych w swoim promowaniu branży kosmetycznej nie poprzestają jednak tylko na prezentacji ofert salonów. Coraz częściej można zauważyć nieśmiałą zachętę do przeprowadzania profesjonalnych zabiegów w zaciszu własnego domu. I nie mamy tu na myśli promowania salonów mobilnych. Chodzi o sprzedaż urządzeń kosmetycznych takich jak sprzęt do mikrodermabrazji, ultradźwięków, czy laserowej depilacji do domowego użytku. Za kwotę kilkuset złotych klientka może kupić sobie taki sprzęt i „zaoszczędzić” na wizytach u kosmetyczki. Klientka zatem dowiaduje się, że to, za co płaciła dotąd dyplomowanej kosmetyczce albo kosmetologowi, może wykonywać samodzielnie w domu, nie mając wiedzy, praktyki ani kierunkowego wykształcenia. Oczywiście późniejsze zadowolenie klientki z zakupu pozostawiamy bez komentarza.

Jak mądrze korzystać z zakupów grupowych?

Mimo iż model zakupów grupowych sukcesywnie przyczynia się do zaniżania wartości świadczonych usług oraz wpływa na sposób postrzegania jakości tych usług przez klientki (zbyt duża ilość sprzedanych kuponów=taśmowa obsługa kolejnych klientek i cięcie kosztów) wiele salonów nadal chętnie korzysta z tego sposobu promocji. Dziś zatem prezentujemy kilka dodatkowych rad, które nie pojawiły się w poprzednim artykule, a które mogą okazać się pomocne w minimalizowaniu ryzyka, jakie niesie za sobą taki pomysł na zdobycie klienta.

  1. Szukaj niższej prowizji – Twoje klientki szukają usługi o jak najniższej cenie, nic więc nie stoi na przeszkodzie, byś i Ty szukał/a portalu, który zaoferuje Ci dobrą promocję salonu pobierając za to jak najniższą prowizję. Jednym z portali, który zauważył potrzebę odprowadzania od kuponów niskiej prowizji jest Citeam. Portal zasłynął zaledwie 10% prowizją od sprzedanych kuponów, czym szybko zdobył sympatię firm i dzięki dobrym warunkom cenowym również zainteresowanie użytkowników.
  2. Negocjuj ofertę – jeśli uważasz, że proponowana liczba kuponów do sprzedaży jest za duża, a prowizja za wysoka, przystąp do negocjacji. To w końcu Ty jesteś stroną, która ponosi największy koszt tej promocji, podczas gdy koszt portalu względem zrealizowania oferty jest znikomy.
  3. Do promocji przystępuj tylko wówczas, gdy Twoi pracownicy mają w ciągu dnia mało pracy – jest to charakterystyczne zwłaszcza dla salonów, które dopiero rozpoczęły działalność. Zastanów się, przez jaki czas chcesz obsługiwać klientów z kuponem (np. 2 tygodnie), ile czasu zajmuje jeden zabieg i ile potencjalnie roboczogodzin w tygodniu Twoja kosmetyczka trwa w oczekiwaniu na klientki. Wówczas łatwiej Ci będzie ocenić, ile kuponów sprzedasz za pośrednictwem portalu.

    Przykład: salon zatrudnia 2 kosmetyczki na pełen etat, które w ciągu dnia obsługują po 3 klientki, średnio 1 klientka gości w salonie 1 godzinę. Załóżmy, że odstęp między kolejnymi klientkami powinien wynieść ok. kwadransa. Jeśli zabieg, który chcielibyśmy umieścić w promocji trwa średnio 40 minut, to łatwo policzyć, że każda kosmetyczka mogłaby obsłużyć dziennie ok. 5 klientek z kuponem. Przyjmując, że salon pracuje 5 dni w tygodniu daje to 50 zrealizowanych kuponów tygodniowo. Warto zrobić sobie taką symulację, by upewnić się jak długo będziemy realizować promocyjną usługę, a następnie podsumować jej wynik.

 

Salon kosmetyczny we współpracy z fryzjerem

Jedną z podstawowych trudności, jakie stoją na drodze początkującemu właścicielowi salonu urody są koszty wynajęcia lokalu i szybkie pozyskanie klientów. Nic więc dziwnego, że dla wielu osób atrakcyjną perspektywą staje się szukanie lokalu, w którym działają już pokrewne, ale nie te same usługi. Cel jest prosty: zredukowanie kosztów i zwiększenie zysków gabinetu. Najczęściej stosowany jest model współpracy pomiędzy kosmetyczką a fryzjerem. Dziś omówimy zalety i wady takiego przedsięwzięcia.

Nie jest tajemnicą, że okres od założenia salonu do zdobycia satysfakcjonującej liczby stałych klientów może trwać całe miesiące. Dla wielu kosmetyczek planujących samozatrudnienie jest to trudność nie do przeskoczenia – nie posiadają po prostu takiego zapasu gotówki, który pozwalałby im przez ten czas ponosić koszty utrzymania salonu, gdy jednocześnie nie przynosi on spodziewanych zysków. Trudnym okresem może się okazać zwłaszcza jesień i zima – wówczas bowiem opłaty są wyższe przez wzgląd na ogrzewanie. Jeśli do tego w ramach redukowania kosztów salon otwarty został w mniej ruchliwej okolicy, okres, w którym salon będzie przynosił straty może się wydłużyć. Dla wielu małych gabinetów z niewielkim zapleczem finansowym ciekawą opcją może się zatem okazać wejście we współpracę z fryzjerem, salonem solarium lub gabinetem masażu – współdzielony lokal będzie tańszy w utrzymaniu zarówno pod względem kosztów wynajmu jak i bieżących opłat, takich jak ogrzewanie. Do tego dobrze prosperujące studio fryzjerskie może nam zapewnić wiele stałych klientek – mądrze zaprojektowany pakiet lojalnościowy między fryzjerem a kosmetyczką będzie zachęcał kobiety do dbania zarówno o włosy, jak i skórę pod jednym dachem.

Zanim jednak zabierzemy się za realizację takiego przedsięwzięcia i podpiszemy umowę, zastanówmy się nad kwestiami, które mogą przemawiać przeciw temu rozwiązaniu. Oto najważniejsze z nich:

  • Jaka działalność była prowadzona w tym miejscu do tej pory? To bardzo ważne pytanie, bo jeśli prowadzone były tam również usługi kosmetyczne, a ich jakość nie była dobra, może to być dla nowego salonu problem. Zatarcie kiepskiego wrażenia może wymagać inwestowania w reklamę, która uświadomi potencjalnym klientkom, że mają do czynienia z zupełnie nowym gabinetem. Zanim zdecydujemy się wynająć lokal, dowiedzmy się zatem jaka była reputacja naszej poprzedniczki.

  • Jaka jest osoba, która będzie dzielić z nami lokal? To bardzo ważna kwestia. Zanim podejmiemy współpracę, warto kilkukrotnie spotkać się z właścicielką salonu fryzjerskiego i upewnić się, że nie jest to osoba konfliktowa, nie zataja przed nami żadnych istotnych informacji i jest otwarta na współpracę w ramach – bądź co bądź – pokrewnych usług. Przedsiębiorcza, sympatyczna osoba może nam wiele pomóc zwłaszcza w początkowej fazie prowadzenia biznesu, natomiast niekontaktowa i niemiła właścicielka zdecydowanie nie będzie przemawiać za podjęciem współpracy.

  • Jak będzie wyglądać nasza umowa najmu? To bardzo ważne, bo miejsce ma duży wpływ na sukces salonu. Co będzie, jeśli umowa zostanie zawarta na bardzo krótki czas, po czym radykalnie wzrośnie czynsz najmu? Warto się przed takim czymś bronić. Lokalizacja jest dla naszych klientek strategicznym punktem, tak więc warto zabezpieczyć się dobrą, korzystną umową – takowa zapobiegnie sytuacji, w której za rok lub dwa pojawi się konieczność kolejnej zmiany lokalu.

Jesienna promocja w salonie urody

Wakacje dobiegły końca, nasi klienci wrócili z urlopów, a jesień tuż tuż. Najwyższy czas na przegląd zabiegów, które warto wyeksponować w jesiennej ofercie naszego salonu kosmetycznego. Podajemy garść przykładów usług, które warto promować w tym sezonie, by przyciągnąć więcej klientów.

Powitaj jesień, pożegnaj zmarszczki

Każdy salon posiada w swojej ofercie usługi przeciwzmarszczkowe. Nie każdy właściciel lub manager salonu wie, kiedy jest najatrakcyjniejszy czas na potęgowanie reklamy tych zabiegów. Jesień jest ku temu rewelacyjną porą. Możemy bowiem bardzo przekonująco uzasadnić wówczas potrzebę kuracji przeciwzmarszczkowej i uświadomić naszym klientkom, że mamy dla nich coś, czego nie dostarczą swojej skórze same. Większość Polaków podczas lata chętnie oddaje się kąpielom słonecznym – czy to w kraju, czy za granicą. Do tego kąpiele w słonej wodzie, wysokie temperatury i skóra zaczyna wymagać regeneracji. Naszym zadaniem jest przypomnieć klientkom, że możemy ich skórze pomóc. Zaczynamy zatem intensywną kampanię zabiegów przeciwzmarszczkowych, zamykania naczynek i usuwania przebarwień, bo są to najczęstsze problemy, jakie klientka zauważy po wakacjach. Ułóżmy zatem promocję z udziałem tych technologii, które chcemy promować i roześlijmy informację do naszych klientów – czy to poprzez newsletter na stronie, czy poprzez sms. Możemy wyznaczyć ograniczoną ilość zabiegów w promocyjnej cenie, by wzmocnić przekaz i nakłonić do zapisania się na wizytę już teraz.

Wspomnienie lata

Gdy znikną upały i słoneczna pogoda będzie rzadszym zjawiskiem wiele osób zacznie rozglądać się za substytutem słońca. W pierwszej fazie będzie to związane przede wszystkim z chęcią podtrzymania zdobytej na wakacjach opalenizny, w późniejszym okresie natomiast wiele osób będzie szukać kontaktu ze światłem z powodu sezonowej depresji. Mając na uwadze ten fakt możemy opracować specjalne oferty promocyjne na korzystanie z solarium i słonecznej łączki. Jeśli już zdecydujemy się na intensywniejszą kampanię opalania warto połączyć ją z promocją kosmetyków solaryjnych. W ten sposób postawimy jednocześnie na stymulację sprzedaży usługi, jak i samych preparatów do opalania. Promując zatem usługi solaryjne możemy urządzić w naszym salonie dzień bezpiecznego opalania, w którym zaplanujemy darmowe spotkanie z osobami zainteresowanymi tym, jak powinna wyglądać pielęgnacja skóry przed i po wyjściu z solarium. Coraz popularniejsze są urządzenia typu słoneczna łączka oraz solaria kolagenowe. Te pierwsze zostały stworzone na wzór naturalnego słońca i służą przede wszystkim rewitalizacji, drugie zaś nie emitują promieni UV, a mają działanie przeciwzmarszczkowe. W przypadku obu typów urządzeń jesień jest wspaniałym czasem do ich promowania.

Zakupy grupowe w salonie urody – czy to ma sens?

foto sxc/autor ugaldew

Od kilku miesięcy bardzo głośno o tzw. zakupach grupowych, czyli kupowaniu towarów lub usług po promocyjnych cenach za pośrednictwem portali typu groupon.pl lub gruper.pl. Nie sposób nie zauważyć, że ogromna większość ofert na tego typu stronach kierowana jest przede wszystkim do kobiet, a wiele spośród nich dotyczy szeroko pojętych usług SPA i kosmetycznych. Jak to działa? Klient portalu (np. salon kosmetyczny) ogłasza za jego pomocą dużą promocję (powyżej 50%) na wybraną usługę. Dostępna jest określona liczba bonów dostępnych w ramach tej promocji, jak również ustalona zostaje minimalna liczba kupujących, powyżej której oferta będzie aktywna. Portal otrzymuje określony procent kwoty od każdego bonu, jaki uda się w ten sposób sprzedać klientowi za jego pośrednictwem. Ponieważ portale tego typu w niezwykle krótkim czasie zdobyły sobie wśród Polaków niewiarygodną popularność, chętnych na taką promocję salonów nie brakuje. Z pozoru nic w tym dziwnego – w końcu jaka inna metoda zapewni gabinetowi tak liczną grupę klientów w tak krótkim czasie – na stronach zakupów grupowych oferty tego typu sprzedają się niejednokrotnie nawet nie w dziesiątkach, ale w setkach sztuk – a o tym marzy każdy właściciel salonu. Zanim jednak podejmiemy decyzję o wejściu w ten rodzaj promocji, zastanówmy się dobrze, czy aby na pewno przyniesie to satysfakcjonujące dla nas rezultaty i czy w ten sposób nie wyświadczymy sami sobie niedźwiedziej przysługi.

Poznaj swojego potencjalnego klienta

Zanim wyjdziesz naprzeciw tysiącom potencjalnych klientów, którzy czekają na Ciebie w serwisach zakupów grupowych, zastanów się, czy istotnie znajdziesz wśród nich grupę, na której możesz w jakikolwiek sposób zarobić. Naiwnością byłaby bowiem wiara, że większość użytkowników portali tego typu to osoby, które w ten sposób szukają po prostu wysokiej jakości usług. W ostatnich latach coraz silniej rysuje się wśród konsumentów pogoń za promocją. Dotychczas kojarzyło się to głównie z oszczędnością, zaopatrywaniem się na wyprzedażach, pilnym studiowaniem gazetek promocyjnych. Wejście na polski rynek modelu zakupów grupowych nie tylko spotęgowało to zjawisko, ale i dało możliwość gromadzenia się wielbicielom promocji w jednym miejscu, gdzie stanowią silną grupę, o którą zabiegają setki firm. W podejściu klienta, który chce kupić usługę po jak najtańszej cenie nie ma nic złego, czy dziwnego – z jego punktu widzenia jest to jak najbardziej racjonalne. Obowiązkiem właściciela salonu, bądź managera, który podejmuje decyzję o wejściu w ten rodzaj promocji jest jednak zastanowienie się, czy wśród takiej grupy konsumentów znajdzie się choć nikły procent, który wróci do salonu i skorzysta później z usługi w standardowej cenie. Jeżeli wystawimy promocję -55% na manicure, albo masaż i w ten sposób sprzedamy tę usługę 500 razy, to nie należy traktować tego w kategoriach zarobku, a inwestycji. Zysk – jeśli w ogóle jakiś będzie, to bardzo niewielki, bo gdy odliczymy wartość zużytych materiałów, kosmetyków i czas, jaki na usługę poświęcili nasi pracownicy, to optymistyczną sytuacją może się okazać w tym przypadku wyjście choćby na zero. Miałoby to sens, gdyby choćby 10% z tak pozyskanych klientów wracało do nas na kolejne zabiegi po tradycyjnej cenie. Problem zakupów grupowych polega jednak na tym, że w skali wszystkich pozyskanych w ten sposób klientów na kolejne zabiegi zdecydować się może znacznie mniejsza grupa. Wówczas okaże się, że nie doszło ani do jednorazowego zwiększenia zysków, ani do pozyskania grupy nowych stałych klientów – krótko mówiąc, mimo znacznie zwiększonego ruchu, konieczności pełnego zaangażowania naszych pracowników, mimo zużycia większej ilości materiałów możemy nie zarobić na takiej reklamie ani złotówki.

Jak skorzystać na zakupach grupowych?

Specyfika użytkowników portali grupowych wcale nie przekreśla szans salonu na pozyskanie w ten sposób satysfakcjonujących profitów. Aby je jednak osiągnąć konieczne jest podejście do tematu z rozsądkiem i zaplanowanie oferty promocyjnej tak, by była ona zarówno korzystna dla klienta, jak i dla gabinetu. Krótko mówiąc, by w dłuższej perspektywie decyzja o takiej formie promocji okazała się trafna. Jak to zrobić?

Do promocji wybieraj zabieg, który gwarantuje minimum zużycia materiałów i kosmetyków, a przy tym nie jest czasochłonny – wystawienie w serwisie zakupów grupowych 1000 kompleksowych zabiegów manicure, albo pełnych zabiegów na twarz skutecznie uziemi pracę w salonie na długie tygodnie, a wcale nie zagwarantuje zwiększenia zysków lub pozyskania nowych stałych klientów. W ten sposób możemy zgotować kosmetyczkom nawet 10x więcej pracy, a co więcej tej nadwyżki wysiłku nie będziemy im w stanie nawet sensownie wynagrodzić, gdy po tysięcznej obsłużonej w ramach promocji klientce okaże się, że salon po tym eksperymencie jest na minusie. Warto natomiast promować w ten sposób zabiegi na urządzeniach kosmetycznych, które generują małe koszty, a same w sobie są zyskowne – jak fotoepilacja, fotoodmładzanie, zamykanie naczynek, zabiegi opalania na słonecznej łączce. W takiej sytuacji mamy szansę na zwiększenie dochodów salonu nawet proponując potencjalnym klientkom 50% niższą od standardowej cenę. Taka promocja jest wyjątkowo przydatna wówczas, gdy kupiliśmy do salonu nowe urządzenie i chcemy, by w szybkim czasie na siebie zarobiło. Wówczas serwisy zakupów grupowych mogą się okazać doskonałym sposobem na osiągnięcie tego celu.

Nie promuj w ten sposób usług, na które w danym czasie jest wysoki sezon – jeśli już chcesz dać wysoką zniżkę na zabieg dużej grupie ludzi, lepiej wybrać taką usługę, która w danym czasie po prostu nie najlepiej się sprzedaje. W wielu przypadkach sezonowość jakiejś usługi utrudnia zwrot inwestycji w sprzęt, albo powoduje, że zostajemy w salonie z dużymi zapasami kosmetyków, które w krótkim terminie trzeba zużyć. Jeśli do tego w salonie panuje mały ruch, a pracownicy obsługują w ciągu dnia niewielu klientów, możemy wówczas postawić na reklamowanie w serwisie zakupów grupowych którejś z typowo sezonowych usług. Jesienią i zimą może to być np. pedicure, czy air brush, wiosną i latem z kolei mikrodermabrazja diamentowa czy zamykanie naczynek. W ten sposób podtrzymujemy zainteresowanie usługą, która normalnie w tym czasie cieszyłaby się mniejszym wzięciem, a przy tym realizujemy obsługę naszych standardowych klientów na najpopularniejsze w danym okresie zabiegi w standardowej cenie.

Unikaj zawyżania standardowych cen i tym samym oferowania bardzo wysokich zniżek – myślmy racjonalnie – 50% zniżki na zabieg kosmetyczny to i tak bardzo dużo. Niepotrzebne jest oferowanie usług z 75, czy – co niewiarygodne – 90% rabatem. W ten sposób nie zdobędziemy większej grupy stałych klientów, a co najwyżej zapewnimy sobie jednorazowy wzrost zakupionych w ten sposób bonów. Jeśli liczymy na to, że klient wróci do naszego salonu i skorzysta jeszcze z zabiegu w zwykłej cenie, to zastanówmy się, co jest bardziej prawdopodobne: że zapłaci za ponowny zabieg fotoepilacji 99 zł, gdy przedtem płacił 45zł, czy że wróci na manicure za 40 zł, gdy jeszcze niedawno na tę samą usługę wydał u nas 9 zł? Ceńmy wartość swojego profesjonalizmu i miejmy na uwadze, że naszym priorytetem jest zdobywanie klientów, których stać na korzystanie z salonu kosmetycznego, a nie obsługiwanie tych, dla których wizyta u nas będzie jednorazowym epizodem. Kolejnym błędem jest zawyżanie cen usługi do astronomicznych kwot, z których wynika, że za ten sam zabieg klient zapłaciłby ponownie 150% ceny standardowej. To również nie jest dobra praktyka – po pierwsze bardzo często łatwo sprawdzić (chociażby w cenniku na stronie www salonu) ile faktycznie kosztuje dana usługa i w razie kłamstwa taka taktyka stawia nas w niekorzystnym świetle. Po drugie klient widząc tak wysoką cenę danej usługi w naszym salonie od razu nastawia się na jednorazowe “skorzystanie z luksusu” i nawet nie zastanawia się nad możliwością kupienia zabiegu w standardowej cenie. Paradoksalnie więc – zamiast bardziej konkurencyjnym – dzięki takiej promocji czynimy nasz salon drogim i przez to nieatrakcyjnym.

Zastanów się, ile naprawdę chcesz sprzedać zabiegów w promocyjnej cenie – czasem mniej znaczy lepiej; dotyczy to przede wszystkim tych ofert, które same w sobie zapewnią nam przede wszystkim dużo więcej pracy w salonie, co niekoniecznie związane będzie z maksymalizacją zysków. Może się okazać, że korzystniejsze będzie dla nas wystawienie kilkudziesięciu bonów, zamiast sprzedawanie ich w ilości kilkuset, czy tysiąca. Nie zapominajmy, że serwisy zakupów grupowych to przede wszystkim szeroko zakrojona reklama – i nie musi być to reklama kierowana tylko do tych, którzy skorzystają z niej poprzez zakupienie oferty. Obecność w tak popularnym portalu może zaowocować tym, że o istnieniu naszego salonu dowiedzą się osoby zainteresowane również innymi usługami, dla których taki serwis jest po prostu atrakcyjnym uzupełnieniem porannej prasy. Być może właśnie ta grupa okaże się tą,  na którą czekamy.

Promocja w Internecie: ogólnokrajowa czy lokalna ?

Promowanie salonu kosmetycznego w Internecie to już właściwie standard. Nie zadajemy więc sobie pytania czy warto, bo warto na pewno. Pojawia się jednak inne pytanie: jak? Co miesiąc powstają nowe portale poświęcone branży kosmetycznej, gromadzące adresy salonów i opinie klientek. To oczywiście bardzo fajne zjawisko, pod warunkiem, że portale są odpowiednio pozycjonowane, a serwisy konsumenckie monitorowane pod kątem ewentualnego negatywnego marketingu, sianego przez konkurencję. Coraz mniej takich miejsc w Internecie, które w atrakcyjny sposób pokazałyby nasz salon bez żadnych opłat. Jeśli już więc decydujemy się zapłacić za taką reklamę, przydałoby się zastanowić, na co możemy liczyć ze strony portalu, tzn. jakie są szanse, że płatna informacja zamieszczona w Internecie trafi do naszych potencjalnych klientek?

Gdy reklamujemy bądź co bądź lokalną usługę kosmetyczną na dużych, ogólnopolskich portalach, w grę wchodzi duża liczba wyświetleń ze strony niekoniecznie zainteresowanych usługą użytkowników. W statystykach portalu znajdziemy dane mówiące nam o tym, jak popularnym jest on źródłem informacji. Jeśli reklama w serwisie jest płatna według stawek CPM (czyli określona stawka za 1000 kliknięć), a przy tym serwis odnotowuje bardzo dużo wejść z różnych części kraju to taka forma promocji niekoniecznie będzie dla nas korzystna – no, chyba że reklama połączona jest z geotargetowaniem, czyli działaniami mającymi na celu dotarcie do grupy zamieszkującej konkretny obszar. W innym przypadku ogólnopolska reklama (np. bannerowa) usługi, którą świadczymy lokalnie jest bez sensu. Artykuły sponsorowane to kolejny popularny sposób na reklamowanie salonów kosmetycznych. Przed zamieszczeniem artykułu w jakimkolwiek serwisie zastanówmy się, jaki efekt chcemy osiągnąć – jeśli reklamujemy pojedynczy salon kosmetyczny zlokalizowany w mniejszej miejscowości, zdecydowanie lepiej zrobimy, jeśli do zamieszczenia artykułu wybierzemy popularny portal lokalny. W przypadku salonu lub SPA zlokalizowanego w Warszawie, bądź gdy chcemy zareklamować całą sieć salonów w różnych miejscach Polski, warto wybrać serwis ogólnopolski.

Promując nasz salon w Internecie warto mieć na uwadze dialog z potencjalnymi klientkami. Idealnym miejscem do tego są lokalne fora internetowe. Warto pytać o możliwość tej formy reklamowej w redakcjach lokalnych portali – bardzo możliwe, że w wielu przypadkach za udzielanie się na forum nie będziemy musieli płacić lub zapłacimy niewielką kwotę. Jeśli już decydujemy się rejestrować na forum, róbmy to pod nickiem swojego salonu – wówczas możemy umieścić w podpisie adres strony www salonu, bądź jego adres faktyczny. Unikajmy podawania się za swoje klientki – wiele salonów podejmuje się takich praktyk i w większości przypadków wcale nie przynosi to wymiernych korzyści. Co innego, gdy będziemy zachęcać nasze klientki do wypowiadania swoich obiektywnych opinii o naszych usługach w Internecie – drobny upominek, czy zniżka na kolejną usługę może być tu skuteczną motywacją.

Podsumowując:

Zalety lokalnych portali:

  • większe prawdopodobieństwo natknięcia się na potencjalnych klientów (zawężenie reklamy do danego regionu)
  • zazwyczaj niższe ceny reklamy (w porównaniu do portali ogólnopolskich)
  • często możliwość dialogu z potencjalnymi klientkami na forum
  • lepsze zorientowanie w lokalnym rynku, a także w opiniach ludzi o naszym salonie – gdy aktywnie uczestniczymy w życiu lokalnego portalu, wiemy co mówi się o naszym salonie, ale również o salonach konkurencyjnych, co często jest powodem do nauki.

Przygotowania do jesiennej oferty

foto sxc/autor L_Avi

Jeśli obserwujemy popularność wybranych usług na przestrzeni czterech pór roku, z łatwością możemy dostrzec regularny spadek, jak i wzrost zainteresowania konkretnymi zabiegami, który jest związany z danym miesiącem, bądź okresem roku. Mając tę wiedzę łatwiej jesteśmy w stanie przygotować się do zaktualizowania oferty pod poszczególne pory roku, by wyjść naprzeciw oczekiwaniom klientów, a jednocześnie zadbać, by żadna z usług nie traciła znacznie na wzięciu.

Zacznijmy od tego, co najłatwiej zaobserwować możemy latem – jest to z pewnością gorący okres na usługi manicure i pedicure – podczas upałów panie chętniej pokazują dłonie i stopy, co skutkuje wzmożoną pielęgnacją tych rejonów. Stylistki paznokci i manikiurzystki mają więc w okresie letnim pełne ręce roboty. Podobnie jest z zabiegami antycellulitowymi i wyszczuplającymi – tu właściwie już wiosną zaczyna się większy ruch, związany z tym, iż panie przygotowują swą skórę i sylwetkę do okresu urlopowego i letnich, zwiewnych kreacji. Jeśli mamy w swoim salonie usługi fryzjerskie to oczywiście zauważamy wzrost zainteresowania koloryzacją, ale i zabiegami kondycjonującymi na włosy zniszczone słońcem i słoną wodą. Największe w tym okresie jest również zainteresowanie depilacją, w tym brazylijską. Jakie usługi natomiast trudniej nam sprzedać latem? Wymienić tu należy m.in. mikrodermabrazję, zabiegi złuszczające z udziałem kwasów, zabiegi zamykania naczynek. Generalnie wszelkie usługi, po których niewskazana jest ekspozycja na słońce notują w ciągu lata spadek popularności. Zmienia się to jesienią, która, podobnie jak wiosna, jest korzystną porą zwłaszcza pod mikrodermabrazję. Słońce nie jest już tak intensywne, zatem zabiegi, które niechętnie przeprowadzamy latem znów zyskują na zainteresowaniu. Spaść mogą natomiast w rankingu nasze usługi wyszczuplające – gdy pora ponownie wdziać rajstopy i płaszcz, wiele kobiet wraz z przysłonięciem cellulitu po prostu o nim zapomina. Do tego dochodzi powrót z urlopów i nadrabianie zaległości w pracy, co sprawia, że część klientek salonów nawet nie myśli wtedy o regularnych wizytach u kosmetyczki. Pedicure znów staje się luksusem, z którego rezygnuje sporo klientek. Mamy za to wiele chętnych na usługi dedykowane cerze naczynkowej – letnie upały i słońce to dla takiej skóry okazja do podrażnienia, zatem jesienią następują próby poprawienia jej kondycji. Jak mamy się w tym wszystkim odnaleźć, by jesienią stanowisko pedicure nie stało puste, a aparaty wyszczuplające nadal na siebie zarabiały? Kluczem do sukcesu jest oczywiście dobra promocja.

Nie pozwólmy klientkom zapomnieć, jak ważne są efekty, które wypracowały podczas wiosny i lata – w tym momencie rezygnacja z pielęgnacji wyszczuplającej byłaby zaniechaniem utrwalania osiągniętych rezultatów. Oczywiście zabiegi nie muszą być tak częste, ale wyjaśnijmy, że nawet jedna wizyta miesięcznie to dla skóry i ciała duża pomoc w rozbijaniu gromadzącego się tłuszczu i utrzymywaniu jędrnej skóry. Dużo lepiej w końcu podtrzymywać te efekty, aniżeli wiosną rozpoczynać pielęgnację od nowa. Jesienią możemy też zaplanować zniżki dla naszych stałych dotychczasowych klientek – idźmy tą drogą, gdy zamiast zmniejszać ilość zabiegów wolimy przeprowadzać ich podobną ilość po niższej cenie. Promocja może polegać na konkretnej zniżce na każdy zabieg lub też wprowadzeniu pakietu, gdzie np. co czwarty zabieg będzie przeprowadzany gratis.

Możemy również wprowadzić zniżki na pedicure lub promocje łączone, gdzie manicure i pedicure razem byłyby w wyjątkowo atrakcyjnej cenie. Możemy też dodawać pedicure gratis do droższych zabiegów, które jesienią również notują spadek popularności.

Prócz działań mających na celu podtrzymanie zainteresowania typowo letnimi usługami musimy skoncentrować się również na optymalnym wykorzystaniu najlepszego czasu pod inne zabiegi. Podczas jesieni najlepiej zarabiać na siebie powinny aparat do mikrodermabrazji i urządzenie do zamykania naczynek, zatem ukierunkowujmy nasze klientki właśnie na te zabiegi. Warto mówić klientkom, że jest to najlepszy czas na zwalczanie przebarwień i zamykanie teleangiektazji, a także na wszelkie zabiegi złuszczające. Zainwestujmy w ulotki, wywieśmy stosowne info na witrynie, roześlijmy newsletter do subskrybentów strony www. Wykorzystajmy umiejętnie możliwości, jakie daje nam jesienna pogoda i potrzeby naszych klientów.

Strona www salonu w cenie 200zł?

Ile w przybliżeniu kosztuje wykonanie profesjonalnej strony salonu kosmetycznego wie każdy, kto choć trochę interesował się dotychczas tym tematem. Sam projekt to jedno, a późniejsze aktualizacje, jak i pozycjonowanie to kolejne ważne sprawy, które oczywiście generują koszty. Kreowanie profesjonalnego wizerunku w sieci to oczywiście niepodważalnie ważna sprawa dla każdego chcącego zaistnieć gabinetu. Rozbudowana i bogata w informacje witryna może przyciągnąć do nas zainteresowane osoby, ale i zachęcić do skorzystania z oferty. Co jednak zrobić, gdy nie możemy sobie pozwolić na wydanie kilku tysięcy na profesjonalnie wyglądającą stronę www? Odpowiedź jest prosta: warto zainwestować w internetową wizytówkę  salonu.

Wizytówka kojarzy się z małą, prostokątną kartką z danymi teleadresowymi salonu, czyli z bardzo oszczędną formą prezentacji. W przypadku wizytówki internetowej jest oczywiście zupełnie inaczej i mamy w tym względzie dużo większe pole do popisu. Skąd zatem nazwa “wizytówka”? Jest to rewelacyjny sposób na zaistnienie w Internecie i dotarcie do potencjalnych klientów. Gdybyś miał/a możliwość dotrzeć do każdego ze swoich klientów niewirtualnie, zapewne rekomendując swoje usługi dawał(a)byś im wizytówkę. W Internecie klient sam może sięgnąć po tę wizytówkę wpisując odpowiednie hasło w wyszukiwarkę. Ta wizytówka to nie tylko dane teleadresowe, ale też prezentacja oferty, mapka z dojazdem, a także dodatkowe opcje jak galeria, czy cennik. Co więcej, wizytówka taka może być uzupełniona o Twój indywidualny adres – wybierając wizytówkę na stronie www.saloninfo.pl możesz zarezerwować sobie wybrany adres w tej właśnie domenie, przykładowo, jeśli Twój salon ma nazwę “Salonik Urody”, wówczas adres Twojej wizytówki może wyglądać np. tak: www.salonikurody.saloninfo.pl – taki adres możesz umieścić np. na papierowych materiałach reklamowych, jak chociażby ulotki, czy plakaty.

Jakie są zalety wizytówki w saloninfo.pl?

  • dostajesz możliwość zaistnienia w sieci niskim nakładem czasu i pieniędzy
  • za jedyne 200zł* możesz otrzymać wizytówkę standard m.in. z własnym opisem, galerią, dokładnymi danymi teleadresowymi, mapką dojazdu oraz subdomeną
  • nie musisz tracić czasu na aktualizacje – wszelkie nowinki na stronie będziemy uzupełniać za Ciebie, gdy sobie tego zażyczysz
  • nie musisz tracić pieniędzy na pozycjonowanie – sami zadbamy o to, by Twoja wizytówka była pozycjonowana pod atrakcyjne hasła. Bez żadnej dopłaty z Twojej strony
  • nie musisz mieć nawet stałego dostępu do Internetu – w przypadku materiałów do publikacji na stronie równie dobrze możesz nam wysłać je pocztą, a my przygotujemy je do publikacji na stronie
  • zadbamy o to, by strona prezentowała się elegancko i by przedstawiała w nienaganny sposób wizerunek Twojego salonu – wszelkie zmiany są konsultowane z klientem
  • za jedyne 200zł otrzymujesz w pełni funkcjonalną, estetyczną i profesjonalnie wyglądającą wizytówkę, czyli ministronę www Twojego salonu. Bez tracenia czasu na aktualizacje i wydawania dużych sum na pełną witrynę internetową.

Więcej szczegółów na temat oferty oraz poszczególnych propozycji saloninfo.pl znajdziesz tutaj.

* 200zł to cena promocyjna wizytówki Standard – cena bez promocji wynosi 400zł.

Listy od czytelników: sezonowość usług

Dawno nie publikowaliśmy żadnego listu od czytelnika, postanowiliśmy zatem ponownie wrócić do tej serii. Dziś prezentujemy mail dotyczący sezonowości usług w SPA o ugruntowanej pozycji oraz radzimy co robić, gdy mamy znikomą ilość stałych klientów. Zapraszamy do lektury.

“… jestem managerem salonu kosmetycznego w mieście ok. 45’000 mieszkańców w północnej Polsce. Salon ma bardzo szeroką ofertę (łączna powierzchnia salonu 500 m2) – pełna kosmetyka, zabiegi pielęgnacyjne, sauna & jacuzzi, salon fryzjerski, masaże, zabiegi na ciało, hydrokapsuły, dermatologia estetyczna, makijaż permanentny itd. Koszty prowadzenia salonu są dość wysokie, jednak w dobrych dla naszego salonu miesiącach nie są aż tak dużym problemem. Problem stanowi bardzo duża sezonowość – da się jakoś temu zapobiec? W miesiącach czerwcu, lipcu, sierpniu, wrześniu, październiku i listopadzie obrót spada w bardzo dużym stopniu. Stosowana reklama – strona internetowa + wysokiej jakości ulotki.

Drugim problemem jest ‘gubienie klientów’. Salon prowadzony jest od 4 lat, ‘przewinęło’ się przez niego setki osób. Narzekamy jednak na bardzo małą ilość stałych klientów. Czy jest na to jakiś sensowny pomysł?”

Odpowiedź MójSalon.pl: Salon odnotowuje najlepsze obroty w zimie i na wiosnę. Zakładam więc, że nie jest to miejscowość typowo turystyczna, związana sąsiedzko z jakimś kurortem. Być może warto byłoby w słabszych miesiącach postawić na bardziej zintensyfikowaną reklamę i zastosować nieco inne formy promocji. Prócz strony www i ulotek warto inwestować w organizowanie eventów – macie Państwo dużą powierzchnię salonu i warto to wykorzystać. Zaproponować jakiś dzień otwartych drzwi, z pokazami makijażu i fryzur, albo zorganizować spotkanie tematyczne dla kobiet pod jakimś chwytliwym tytułem: “Jak zadbać o sylwetkę przed urlopem?”, “Jak dłużej zachować młodość skóry?” – to są tematy zawsze na topie, a jak dołączy się do tego ulotki z informacją o darmowym uczestnictwie w konkursie, powinno to zmotywować ludzi do przyjścia. Takim eventem może zainteresować się lokalny portal, czy gazeta, co od razu stanowi darmową reklamę i szansę do stania się tematem rozmów wśród miejscowych pań. Koszty takich imprez nie są duże, jakiś mały poczęstunek, kilka kosmetyków do wygrania w konkursie, albo jakiś darmowy zabieg, parę próbek… A efekty mogą być niewspółmierne do wysiłku. W małej miejscowości łatwiej o wyjście w stronę klienta, poznanie jego potrzeb – a takie imprezy to po temu świetna okazja – wiemy wówczas, co podoba się kobietom, na jakie rzeczy warto zwrócić większą uwagę.

Jeszcze co do reklamy to strona www nie zawsze zdaje egzamin tak jak powinna. Internet to wielka reklamowa potęga, ale tylko wówczas, gdy odpowiednio z niej korzystamy. Mnóstwo pięknych, profesjonalnych stron gabinetów jest źle pozycjonowanych, albo w ogóle nie są pozycjonowane tak, jak być powinny i skutek jest taki, że po wpisaniu w wyszukiwarkę hasła “salon kosmetyczny nazwa miasta” nasz adres wyświetla się daleko w tyle. A powinien być na pierwszej stronie w wynikach. Warto współpracować z lokalnymi portalami posiadającymi katalogi firm – to z nich często korzystają internautki w poszukiwaniu potrzebnej usługi. Jeśli miasto ma poczytny portal tego typu, warto zapytać o ofertę. Czasami warto też rozważyć tzw. wizytówki, czyli mini stronę, na której można zareklamować salon i przy okazji dać odnośnik do właściwej strony www. Polecam przyjrzeć się ofercie wizytówek w naszym serwisie www.saloninfo.pl – jest to dobry sposób na dotarcie do klientów z okolicy, a także podniesienie pozycji salonu w wyszukiwarkach.

Kwestia gubienia klientów jest bardziej skomplikowana. Nie byłam nigdy w Państwa salonie, więc trudno mi stwierdzić jednoznacznie, jaki może być powód. Zakładam, że nie można się przyczepić do zasobności oferty, czy estetyki. Czasem jednak zawodzi brak programu lojalnościowego, mniejszy nacisk na przywiązywanie do siebie klienta. Warto wprowadzić kartę stałego klienta, dać rabaty osobom, które będą wracać do salonu. Uprawnienie do 10% zniżki może zachęcić daną osobę do tego, by na kolejną koloryzację włosów przyjść właśnie do Państwa, a nie szukać kolejnego mistrza grzebienia gdzie indziej. Jeśli ma Pan wątpliwości co do tego, jak sprawuje się czynnik ludzki, czyli obsługa, albo jaka panuje atmosfera w salonie to być może warto postawić na tzw. tajemniczego klienta, który przyjdzie z wizytą i skontroluje sytuację. Problem polega na tym, że pracując dzień w dzień nad sukcesem biznesu często tracimy dystans i nie dostrzegamy spraw oczywistych, które wyjdą na wierzch, gdy tylko do salonu przyjdzie ktoś, kto nigdy dotąd w nim nie był.

Dziękuję i pozdrawiam.